Zapomniana czara zwycięstwa – 47

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili owo światło zaczęło mrugać. Czara jednak była już na tyle napełniona, że moc światła nie grała już roli. Rolę wiodącą zajęła myśl: „co dalej”?

Autor: Adam

Jasna gwiazdka – 17

Jasna gwiazdka świeciła bardzo mocno i mrugała od czasu do czasu. Ozdabiała jakby się zdawało cały wszechświat. W niebo wpatrywała się cała rodzina. Mali i duzi. Padający śnieg dodawał klimatu. Zimowe popołudnie. Cała rodzina miała przekonanie, jakby wszystko było na swoim miejscu.

Autor: Adam

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 36

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił telefon. Cichy głos w słuchawce, z metaliczną mową automatu, przypominał, że jutro ma wizytę u foniatry. Z cichym brzękiem automat wyłączył się i czytelnik słyszał już tylko delikatny szum urządzenia.

Autor: Andrzej

Drewniana łódka – 45

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce osiągnął apogeum. Potem woda zaczęła powoli opadać i rozpoczął się odpływ, który odsłonił spory kawał plaży i przedmioty, które zastawiło na niej morze. Właściciel łódki wybrał się na spacer. Wkrótce podszedł do łódki niosąc w obu dłoniach olbrzymi kawał bursztynu. Wziął kubełek, który trzymał w łódce i poszedł znowu. Wrócił z obfitym „połowem”. Już nie martwił się, że nie udało mu się złowić ryb, żona i tak powinna być zadowolona… On również był. Nigdy wcześniej nie widział tak dużych, pięknych kawałków bursztynu.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 52

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również zza ściany skowyt psa tęskniącego za swoim właścicielem, który rano wyszedł do pracy. Pies wył i skowyczał całe godziny.

Harfistka zwykle również wychodziła rano do pracy, teraz jednak była mocno przeziębiona i musiała zostać w domu. Zatyczki włożone do uszu nie pomagały. Psie nieszczęście przedzierało się przez nie wywołując mieszaninę irytacji i współczucia.

Kobieta postanowiła zagrać na harfie, żeby nie wyjść z wprawy i żeby oderwać myśli od nieszczęśliwego psa. Długo grała i nawet nie zauważyła, że po pewnym czasie pies dostosował swój skowyt do jej gry, a po jeszcze dłuższym czasie zaczął cicho skamleć.

Gdy harfistka skończyła grać, w całym budynku panowała cisza.

Autor: Ewa Damentka

Jasna gwiazdka – 15

Jasna gwiazdka świeciła bardzo mocno i mrugała od czasu do czasu. Ozdabiała cały nieboskłon, aż po horyzont. Przyglądał się jej mężczyzna zakochany we własnej żonie. Jego oczy świeciły blaskiem miłości, rozpromieniały go. Podszedł do żony i przytulił ją. Blask miłości otulił ich oboje, a gwiazdka z radością mrugała i świeciła jeszcze mocniej, rozpromieniając kolejne serca.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 35

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy ktoś wszedł do pokoju. Była pora obiadu. Czytelnik jadł zupę, dalej czytając książkę. Z drugim daniem było to samo. Po jakiejś godzinie czytelnik wszedł do kuchni, gdzie zastał gosposię i zapytał, kiedy będzie obiad.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 80

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do lokalu migocącego światłami, tętniącego gwarem i muzyką. Nie spodobał się jej półmrok panujący w kilku miejscach, więc została na środku sali i bawiła się doskonale.

Autor: Ewa Damentka

Jasna gwiazdka – 14

Jasna gwiazdka świeciła bardzo mocno i mrugała od czasu do czasu. Ozdabiała czoło grotołaza, którego zaniepokoiło jej mruganie. Na szczęście jego kolega powiedział, że w plecaku ma zapasową baterię do latarki czołówki.

Panowie spokojnie wędrowali dalej, a obydwie jasne gwiazdki na ich czołach oświetlały drogę i ukazywały piękno jaskini, którą właśnie badali.

Autor: Ewa Damentka